Dawno mnie tu nie było... oj bardzo dawno. Wir zdarzeń wciąga, wysysa wolny czas. Jednak wróciłam! Trochę inna... troche strasza... głupasza...a może mądrzejsza.
Odniosłam wrażenie że życie nas cofa. W okresie naszego dorastania... dojrzewania... przeżywamy swoje najlepsze lata - takie w których jesteśmy aktywni, imprezujemy, poznajemu ludzi, uczymy się, jesteśmy płodni artystycznie, mamy plany które chcemy spełnić... nawet czasami nam się udaje osiągnąć zamierzony cel... a później? Później już nic nie ma... albo raczej jest... ale coś innego. Może pokaże to na swoim przykładzie. Gdy zaczynałam prowadzić tego bloga myślałam, szukałam... chciałam coś osiągnąć. No i co? Osiągnęłam. Skończyłam szkołę, poszłam na studia, wyprowadziłam się do innego miasta, pracowałam na swoje utrzymanie. I wtedy nagle bum! Życie postanowiło zrobić mi psikusa i mnie cofnąć. Z pewnych ważnych powodów musiałam wrócić do swojego rodzinnego miasta, zamieszkać z rodzicami i w sumie być na ich utrzymaniu. Czuje się cofnięta do momentu w którym już byłam. Teraz stojąc w tym samym punkcie zastanawiam się dlaczego? Czy zrobiłam coś nie tak i teraz muszę to wszystko naprawić? Przejść jeszcze raz tą samą drogę tylko w inny sposób? Może coś ominęłam? Nie zrobiłam jak powinnam? Może kiedyś sami zobaczycie... że im jesteśmy starsi tym więcej tracimy... stajemy się bardziej ulegli, leniwi... stajemy w miejscu i nie rozwijamy się. To przykre ale prawdziwe... Cóż... Witaj "dorosłe" życie.